Rak nie wybiera, jest chorobą demokratyczną, także pod względem wieku. Jednak w zależności od wieku atakuje on z różną siłą, dając różne szanse na wyzdrowienie.

Aleksandra Rudnicka, Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych

Zachorowania na nowotwory nie występują z równą częstością w czasie życia człowieka. Większość zachorowań na nowotwory złośliwe – 70% u mężczyzn i 60% u kobiet – występuje po 60. r. ż. Starszy wiek jest więc czynnikiem ryzyka zachorowania na raka. Niestety, osoby starsze, kiedy wystąpią u nich pierwsze objawy choroby nowotworowej, kładą je często na karb podeszłego wieku. Zbyt mało seniorów wykonuje też badania profilaktyczne (mammogrfia, kolonoskopia), które umożliwiają wykrycie choroby nowotworowej we wczesnym stadium, kiedy jest ona wyleczalna. Zdarza się, że seniorzy zapominają również o badaniu morfologii krwi raz na rok, które pozwala zdiagnozować m.in. nowotwory krwi.

Wiek senioralny powinien skłonić do troski o zdrowie, do obserwowania zmian, jakie zachodzą w naszym organizmie. Jest to bowiem czas, kiedy dają znać „grzechy młodości”, manifestując się zmianami w genach, dającymi początek chorobie nowotworowej. Tylko niewiele (około 15%) nowotworów to dziedziczone rodzinnie raki. Pozostałe przypadki zachorowań na nowotwory to wynik mutacji nie związanych z dziedziczeniem, ale ze zmianami epigenetycznymi, wywołanymi czynnikami ryzyka. Organizm pamięta kancerogrenne czynniki, którymi atakowaliśmy go przez lata; skóra – ekspozycję na promienie UV, wątroba – litry wypitego alkoholu, płuca – wszystkie wypalone papierosy.

To właśnie palenie papierosów odpowiada za 80% zachorowań na raka płuca, najczęstszą chorobę nowotworową na świecie i w Polsce (20% zdiagnozowanych raków). Średnia wieku polskiego pacjenta, u którego diagnozuje raka płuca to 67 lat.  Pod względem zachorowalności i umieralności to pierwszy nowotwór u mężczyzn w Polsce, a u kobiet plasuje się on na 2. miejscu pod względem zachorowalności i na 1. pod względem umieralności.

Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych w 2020 r. za priorytet działań uznała poprawę sytuacji pacjentów z rakiem płuca, zwiększenie dostępności do innowacyjnych leków i wprowadzenie cancer unitów – placówek kompleksowej opieki. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ nie ma zgody w środowisku medycznym, co do tego, jak taka placówka miałaby funkcjonować. Z kolei refundacja, nowoczesnego drogiego leczenia dla tak licznej grupy pacjentów wymaga przemyślanych decyzji, związanych z zapewnieniem finansowania na dalsze lata. Z medycznego punktu widzenia optymalne leczenie pacjent powinien otrzymać w l linii, ponieważ- Komórki rakowe niesłychanie szybki adaptują się do nowych warunków; szybko uczą się jak przechytrzyć terapię. Dlatego też pierwsze uderzenie w raka ma największe szanse powodzenia – atakujemy go wówczas czymś, czego on jeszcze nie zna. Już nigdy później komórek nowotworowych nie da się pozbyć tak łatwo. (Vincent T. DeVita „Śmierć raka”).  Obecnie za najlepsze leczenie uważa się stosowanie terapii skojarzonych, dających efekt synergii – współdziałania większego niż suma osobnych działań. W przypadku chorych z rakiem płuca jest to połączenia chemioterapii z immunoterapią. Niestety dla polskich pacjentów z rakiem płuca terapia skojarzona w I linii jest niedostępna. Tylko 1/3 chorych z niedrobnokomórkowym rakiem płuca – z ekspresją antygenu PD-L1 powyżej 50% -otrzymuje nowoczesne leczenie w postaci immunoterapii. Pozostali pacjenci – 6000 osób – są leczeni jedynie chemioterapię.  Szacuje się, że około 1500 tych chorych – z PD-L1 poniżej 50% – kwalifikowałoby się do leczenia immunochemioterapią, co polepszyłoby ich rokowanie, czyli zmniejszenie o połowę ryzyka progresji choroby lub śmierci w porównaniu z chemioterapią. Oznacza to, że niemal połowa chorych leczonych terapią skojarzoną może przeżyć ponad 2 lat.

Podobne posty