Oczywistym jest dla nas, że ważne zdarzenia z naszego życia przeżywamy w gronie najbliższych. Najczęściej mamy jednak na myśli takie momenty, które kojarzą się z radością, szczęściem, a więc urodziny, ślub, narodziny dziecka czy nową pracę.

Tymczasem ważne wydarzenia w naszym życiu to nie tylko te dostarczające nam “pozytywnych” emocji.  Jednym z takich momentów, który jest nieodłącznym elementem naszego życia jest śmierć. Proces umierania  jest jednak wciąż tematem tabu.  Z jednej strony powoduje nami lęk przed śmiercią, jako czymś nieznanym, związanym z rozstaniem i kojarzącym się z cierpieniem.  Z drugiej  strony wynika to z naszej bezradności wobec śmierci. W czasach, gdzie ważnymi wartościami jest młodość, siła i radzenie sobie z problemami szczególnie trudno jest pogodzić się z sytuacją odchodzenia bliskiej osoby, na którą nie mamy wpływu. 

Trudno jest nam oswoić się ze śmiercią również dlatego, że coraz rzadziej z nią obcujemy. Istnieje przekonanie, że umieranie w domu to trauma dla bliskich, szczególnie dla dzieci. Dzisiaj śmierć została z tego domu wypchnięta do szpitala i innych instytucji. Oczywiście wpływa na to wiele czynników takich jak całodobowa opieka czy dostępność lekarzy. Jednak jednym z motywów jest także lęk przed uczestniczeniem w procesie umierania bliskiej osoby. Tymczasem w badaniach przeprowadzonych przez CBOS w 2005 roku aż 68% respondentów wskazało dom jako właściwe miejsce do umierania, a tylko 14% z nich  wymieniło szpital.

Śmierć jest częścią życia każdego z nas, a izolowanie umierającego stwarza wrażenie, że jest ona czymś sztucznym, nienaturalnym, czymś, co chcemy ukryć. A te same uczucia i lęki, które budzą się u bliskich osób umierających pojawiają się również u samych umierających. Komfortem jest więc umieranie we własnym domu, związanym z wieloma wspomnieniami,  gdzie zna się każdy kąt i każdy zapach oraz wśród bliskich osób.

Jak przygotować dzieci na umieranie bliskiego w domu?

Najważniejszym zadaniem opiekunów jest przygotowanie dzieci na takie doświadczenie.  Istotne tutaj są dwie kwestie: aspekt duchowy i fizyczny. Przygotowując się do takiej rozmowy należy wziąć pod uwagę wiek dziecka oraz kwestie związane z religią. Inaczej taka rozmowa będzie wyglądała z sześciolatkiem inaczej z dziesięciolatkiem. Inaczej w rodzinie katolickiej, inaczej w rodzinie niewierzącej.

Do najważniejszych kwestii należy:

  • stworzenie bezpiecznego środowiska do zadawania pytać i wyrażania własnych emocji, płaczu, cierpienia;
  • przygotowanie dzieci na to, czego mogą doświadczyć przy łóżku umierającego, przede wszystkim w sferze fizyczno- fizjologicznej, bo na to dzieci najpierw zwrócą uwagę;
  • podążanie za dzieckiem; jeśli dziecko samo nie dopytuje o szczegóły warto odpowiadać tylko na to, o co rzeczywiście pyta;
  • używanie prostego, zrozumiałego dla dziecka języka, bez metafor; szczególnie niebezpieczne jest używanie określeń, które sugerują, że śmierć jest stanem odwracalnym, np. “dziadek zasnął”. Po więcej informacji o tym jak rozmawiać z dziećmi o śmierci zapraszam na moją stronę: https://www.onkorodzina.pl/rozmowy-o-smierci
  • danie dziecku wyboru jak bardzo chce być obecny w danej sytuacji; czasami wystarczy mu chwila w obecności umierającego a czasami będzie chciał przy nim spędzać dużo czasu;

Podsumowując, śmierć w domu, w otoczeniu bliskich jest niezwykłym doświadczeniem wzmacniającym więzi rodzinne i dającym spokój umierającemu. Pozwala również oswajać się z umieraniem, jako naturalnym procesem. A możliwość dzielenia ostatnich dni z ukochaną osobą jest niezwykłym doświadczeniem, za które większość dzieci (i dorosłych) jest bardzo wdzięczna.

Nazywam się Monika Paleczna. Jestem absolwentką Psychologii na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Ukończyłam studia podyplomowe z zakresu Psychoonkologii w Medycznym Centrum Kształcenia Podyplomowego UJ oraz szkolenie z Racjonalnej Terapii Zachowania (RTZ). Obecnie jestem doktorantką w Instytucie Psychologii UJ. Swoją pracę z pacjentami onkologicznymi i ich rodzinami rozpoczęłam w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, a następnie kontynuowałam w szpitalu Regina Elena w Rzymie.

Podobne posty