Lek. Aleksander Biesiada Lekarz rodzinny i hospicyjny

Brak uwagi i zrozumienia

Dobre i skuteczne leczenie jest wtedy, gdy Pacjent ufa lekarzowi i przestrzega zaleceń. A lekarz ufa Choremu i Jego Opiekunom. Ufa, że postępują zgodnie z zaleceniami. To w zasadzie najprostsza definicja angielskiego compliance, terminu bardzo popularnego w medycynie. 

Kiedy lekarz i Pacjent dobrze się rozumieją, leczenie jest bezpieczniejsze i skuteczniejsze. Pamiętam Chorą, która przyszła do mojego gabinetu z siatką leków. Tak była skupiona na ich zażywaniu zgodnie z przepisanymi receptami, że nie zauważyła, iż jeden z leków przyjmuje pod trzema różnymi nazwami – 3 tabletki rano, 3 w południe i 3 wieczorem. To  był ten sam lek! Oto dlaczego rozmowa w gabinecie lekarskim jest tak ważna! 

Brak zaufania

Nowi Pacjenci często mnie „testują”. Nie lubię tego, ale to rozumiem. Nie ufają mi jeszcze. Przynoszą całe listy schorzeń wydrukowane z Internetu i sprawdzają, co o nich wiem i „czy to aby nie to”. Pół biedy, gdy udaje się to w gabinecie wyjaśnić. Gorzej, gdy za plecami – na przykład onkologa – Pacjenci ściągają przedziwne substancje z internetu, wierząc w ich cudowną, reklamowaną moc. Jedna z moich Pacjentek leczenie z Internetu nieomal przypłaciła życiem. Nie przyznała się onkologom do przyjmowanych suplementów diety, a te zawierały ogromne dawki witaminy C… Komu może zaszkodzić witamina C? A jednak! Tak mocno zmieniła stężenie leku z chemioterapii w organizmie, że Pacjentka musiała zostać przekazana na oddział toksykologii. 

Wstyd

Tymczasem lekarze i Pacjenci grają w tej samej drużynie. Każde napięcie utrudnia komunikację. Każde kłamstwo kiedyś wyjdzie na jaw. Jeden z moich Pacjentów miał nieustannie w domu ciśnienia 170/110 mmHg. Mówił mi, że leki regularnie stosuje. Ale ostatnia recepta na te leki była wypisana 8 miesięcy wcześniej.  Na dwa opakowania. A Chory nie leczył się nigdzie indziej… To jasne, że nie mógł leków stosować. Przyłapany na tym fakcie w końcu przyznał, że przerwał leczenie, bo strasznie dużo sikał po lekach. Zmieniliśmy leki i Chory odzyskał wolność od toalety i bezpieczne ciśnienie tętnicze. 

Chorzy nieustannie sami modyfikują swoje leczenie bez konsultacji lekarskiej! Tymczasem skutki mogą być fatalne. Choćby samodzielne odstawienie leków przeciwkrzepliwych w migotaniu przedsionków – może dać udar! Samo życie. Pacjent zdecydował się na nowoczesne, ale drogie leki przeciwkrzepliwe. Potem jego sytuacja materialna pogorszyła się, nie stać go na opakowanie leku za ponad 100 zł. Wstydzi się  przyznać, więc milczy. Ryzykując życiem, gdy tymczasem lek można zamienić na „starszy”, tańszy. 

Czas

Lekarze mają mało czasu. Sprawa oczywista. Dlatego potrzebują pomocy Pacjentów. Dobre przygotowanie do wizyty lekarskiej to całkiem sporo pracy dla Pacjenta lub Jego Opiekunów. Na wizytę warto zabrać:

  • stale prowadzoną i aktualną listę leków (przygotowaną przez mnie listę można pobrać ze strony www.lekarzrodzinny.blog);
  • notatki na temat swojego stanu zdrowia, nowych objawów i dolegliwości (taka lista także do pobrania z mojej strony www);
  • książeczkę ciśnienia tętniczego i tętna, uzupełnianą najlepiej 2x/dobę; podobnie z pomiarami cukru u cukrzyków czy pomiarami INR u osób leczonych lekami przeciwkrzepliwymi;
  • listę życzeń, czyli co Pacjent chciałby podczas tej wizyty osiągnąć, co jest głównym problemem. 

Opiekunowie i Bliscy

Kluczowa jest rola Opiekunów. Nie wyobrażam sobie pracy, zwłaszcza ze starszymi Pacjentami, bez zaangażowanej Rodziny. Jestem lekarzem hospicjum domowego – w tej pracy zaangażowanie Opiekunów jest jeszcze ważniejsze. To Rodzina często dostrzega pierwsze symptomy pogorszenia stanu zdrowia: spadek apetytu, wycofanie, zaburzenia pamięci, bezsenność. O wszystkim jest w stanie opowiedzieć podczas wizyty lekarskiej, co znacznie ułatwia postawienie diagnozy. 

Jednocześnie to na Bliskich spoczywa ciężar organizacji opieki nad Chorym, czynności pielęgnacyjnych, karmienia, wydawania leków, spacerowania. Jako lekarz rodzinny muszę ufać Opiekunom, wiedzieć, że reprezentują najlepsze interesy Chorego, zwłaszcza gdy sam Pacjent nie jest już w stanie wyrażać swojej woli. 

Musimy się nauczyć rozmawiać, także o sprawach trudnych, wtedy gdy jest jeszcze na to czas i sposobność.

  • Jak chciałbym być leczony?
  • Jakie aspekty mojego zdrowia są dla mnie najważniejsze?
  • Czy ważniejsze jest, by mnie nie bolało, czy abym do końca był  świadomy?
  • Gdzie chcę umierać? W domu, w szpitalu? 

Jeśli Rodzina zna odpowiedzi na te pytania, dużo łatwiej prowadzić skuteczne leczenie, oparte o prawdziwą wolę, życzenie Chorego. Takiego zaufania, dobrych relacji i skutecznej terapii wszystkim nam życzę. Dużo zdrowia!


Podobne posty